Technologia na polu bitwy. Przegląd najnowocześniejszego sprzętu wojskowego

Oddział komandosów na polu bitwy przyszłości. W tle widoczny jest helikopter typu zmiennowirnikowiec oraz drony.

Jeszcze kilka lat temu przewidywano, że żołnierzy na polu bitwy wspomogą drony. Konflikty zbrojne w obecnych czasach pokazują, że eksperci prawie w ogóle się nie pomylili. Do tych spekulacji o przyszłości dochodzi jeszcze popkultura, która pobudza wyobrażenia o technologii wojskowej. Czy w przyszłości żołnierze zostaną w pełni zastąpieni przez maszyny? Na to i na wiele innych nurtujących pytań na temat technologii wspomagającej wojsko spróbujemy odpowiedzieć w tym artykule. 

Współczesne konflikty zbrojne

Drużyna żołnierzy wojsk specjalnych desantuje się z wielozadaniowego śmigłowca gdzieś na tyłach wroga. Po chwili niczym mrówki przejmują okupowany budynek. Kilka minut później odbijają zakładnika, przejmują dane i informacje strategiczne, a potem ewakuują się przy pomocy lin. W tym samym czasie ich artyleria dokonuje ostrzału wrogich jednostek. Po kwadransie jest zupełnie cicho.

Mniej więcej tak można by opisać jedną z akcji współczesnych sił zbrojnych. Choć przebiegła szybko i pomyślnie, nie jest wolna od wad. Główną jest przede wszystkim to, że opiera się na człowieku, który ryzykuje zdrowiem, a przede wszystkim życiem. Patrząc z szerszej perspektywy, trzeba zaznaczyć, że jest to czynnik wadliwy i jednocześnie niezwykle doskonały.

Człowieka można bowiem wyszkolić, odpowiednio zaopatrzyć i uzbroić, a potem wysłać, gdzieś daleko i oczekiwać pomyślnych efektów. Brzmi genialnie, ale nawet najlepszy, doświadczony żołnierz jest ograniczony przez swoją śmiertelność i ciało. Co więc zrobić, aby nie narażać losu żywej istoty, a przy tym prowadzić działania wojenne?

Drony wojskowe a rola człowieka

Tam, gdzie jest możliwa automatyzacja i gdzie można zastąpić człowieka, zawsze pojawia się technologia. Jest to wygodne rozwiązanie, a przy tym bardzo bezpieczne zwłaszcza dla żołnierzy. Ci, mogliby znajdować się daleko od działań wojennych, przy monitorach i za pomocą pada, przypominającego tego od konsoli, sterowaliby śmiercionośną maszyną na odległość.

Jeszcze jakiś czas temu taki scenariusz byłby w oczach wojskowych śmieszną wizją, dzisiaj jednak powoli staje się rzeczywistością. Sytuacja wojenna w Ukrainie i w innych miejscach na świecie pokazuje, jak nieocenioną bronią są drony. Żołnierze, pojazdy opancerzone, a nawet budynki są przy tych urządzeniach bez szans. Ich działanie opiera się praktycznie na tym samym, jak w przypadku dronów na rynek komercyjny. Jedyna różnica jest taka, że są to drony z kamerą i ładunkiem wybuchowym. Proste, a przy tym niezwykle skuteczne.

Co ciekawe, generał broni Dariusz Parylak, dowódca Wielonarodowego Korpusu Północno-Wschodniego w strukturach NATO, jest zdania, że dominacja dronów się skończy. W rozmowie z Bussines Insider wyznał:

W tej chwili na ustach wszystkich są drony. Mamy więc budować fabryki bezzałogowców, gromadzić wielkie zapasy dronów? Pamiętajmy, że drony w końcu przestaną dominować, bo zawsze na jakiś środek walki znajdowano przeciwśrodek. Już są opinie, że drony nie będą „cudowną bronią”. Zresztą efektywność ich użycia spada. 

Fakt, że technologia powstrzymująca drony jest już dostępna, sprawia, że praktyk może mieć rację. Na ten moment nie jest ona idealna, ale przy odpowiednim doświadczeniu żołnierzy jest skuteczna.

Obrona przed dronami

Wraz ze wzrostem popularności wykorzystania jednostek bezzałogowych na polu bitwy, nastąpił również postęp w kwestii zabezpieczeń przed dronami. Wojna w Ukrainie pokazuje, że wyposażenie w taką technikę jest po prostu niezbędne. 

Nie każdy jednak wie, jak systemy antydronowe działają. Na przykład przenośny system PSA-25BACK pozwala na neutralizację dronów w promieniu 1500 m. Urządzenie tłumi sygnały komunikacyjne bezzałogowców, przez co stają się kompletnie bezużyteczne.

O wiele bardziej zaawansowanym system okazuje się SKY Ctrl. System antydronowy, opracowany przez polską firmę APS, na początku skutecznie rozpoznaje drony, a następnie je neutralizuje. System działa w każdych warunkach i to bez ograniczeń czasowych. Może pracować stacjonarnie, jak i mobilnie np. z samochodu.

Wojsko do obrony bardzo często wykorzystuje również atrapy sprzętu wojskowego. Można rozstawić zarówno dmuchane czołgi, wyrzutnie, jak i samoloty w skali 1 do 1. Z lotu ptaka wyglądają one jak te prawdziwe, w rzeczywistości nie mają wartości bojowej. Wróg niszcząc je, tym samym eksploatuje własne zasoby. Rozwiązanie proste, a przy tym skuteczne.

Kompleksowy-system-antydronowy-SKY-Ctrl Kompleksowy system antydronowy SKY Ctrl
  • - Wersja stacjonarna, mobilna i samochodowa
  • - Dedykowana aplikacja internetowa
Żołnierz za pomocą tabletu steruje sprzętem bojowym. Obok przemieszcza się kolumna żołnierzy, bezzałogowych czołgów oraz drony.

Nowe technologie wykorzystywane przez wojsko

Skoro już teraz powstają i są używane systemy antydronowe, czy oznacza to, że człowiek na polu bitwy mimo wszystko jest niezbędny? Okazuje się, że potrzebny jest, ale do sterowania i wydawania poleceń sprzętowi. Co ciekawe, rozwój technologii wojskowej pokazuje, że zdalne sterowanie dotyczyć może nie tylko obiektów latających, takich jak drony. Oto przykłady sprzętu, który może wesprzeć podstawowe rodzaje wojsk.

Nowe technologie w wojskach lądowych

Wojska lądowe to nie tylko piechota, ale przede wszystkim oddziały zmechanizowane. To właśnie na nich skupimy się w tym przeglądzie, bo na ich przykładzie najlepiej widoczny jest rozwój.

Przykład pierwszy z brzegu, czyli czołg. Pierwszy taki pojazd, pod nazwą Mark I, użyto w 1916 r. podczas I wojny światowej. Mark nie tylko przyspieszył ruchy wojsk, ale i zmienił koncepcję wojny. Od tamtego czasu minęło jednak wiele lat, podczas których czołgi zmieniały się pod względem wyglądu, techniki itp. Obecnie producenci pracują nad modelami bezzałogowymi

W 2019 r. spółka Textron i Howe&Howe zaprezentowały czołg Ripsaw M5. Jest to pojazd bezzałogowy wyposażony w silnik elektryczny. 10-tonowy bezzałogowiec w wersji standardowej uzbrojony jest w armatę 30 mm. Można zamienić ją w wyrzutnię pocisków CROWS-J, co zmieni jego przeznaczenie bojowe. Niska waga całej konstrukcji przekłada się na jej osiągi jezdne. Pojazd jest w stanie rozpędzić się w terenie do 64 km/h, pozostając przy tym zwinną maszyną.

Pierwszym czołgiem bezzałogowym zainteresowała się armia amerykańska, która nawet przez pewien czas testowała pojazd. Nic więc dziwnego, że pod koniec 2025 r. chiński producent Norinco zaprezentował ciężki czołg VU-T10. Pojazd również jest bezzałogowy i waży nieco więcej niż poprzednik, bo 12 ton. Uzbrojono go w działo o średnicy 30 mm, karabin maszynowy kaliber 7,62 mm oraz w wyrzutnię pocisków przeciwpancernych

Producent nie zdradza o produkcie zbyt wielu szczegółów, ale z dostępnych informacji wynika, że pojazd wyposażono w:

  • lidary,
  • kamery termowizyjne,
  • systemy antydronowe, wykrywające cele do 5 km.

Na polu bezzałogowych pojazdów swoje osiągnięcia ma również Polska. Mowa tu o pojeździe kołowym Perun. Stworzono go z myślą o działaniach bojowych i rozpoznawczych. Ogromnym atutem maszyny jest to, że można dostosować ją do potrzeb użytkowników. Jako uzbrojenie może posłużyć karabin maszynowy 7,62 mm lub 12,7 mm. Pojazd doskonale współpracuje z systemem rakietowym Pirat. Takie połączenie zwiększa jego właściwości bojowe. 

Co ciekawe, jak podaje portal Wojsko Polskie, na Perunie mogą znaleźć się również platformy specjalistyczne z:

  • system automatycznego wykrywania skażeń chemicznych, promieniotwórczych, biologicznych,
  • akustyczny system wykrywania broni strzeleckiej,
  • reflektory,
  • wyrzutnie środków nieśmiercionośnych (np. granatów dymnych).

Za odnajdywanie się w terenie odpowiadają systemy obserwacji dookolnej, skaner 3D i sterowana zdalnie głowica obserwacyjna. Perkun może pracować przez 12 godzin. Zasięg pojazdu od miejsca sterowania wynosi od kilku do nawet kilkudziesięciu kilometrów. W jednym z testów bezzałogowiec pokonał 50 km, a jego bateria wystarczyła na 11 godzin. 

Na lądzie ważną rolę odgrywają nie tylko pojazdy, ale i wyrzutnie rakiet. Zwłaszcza te, które nie wymagają obsługi i kierowców. Jedną z nich jest wyrzutnia AML. Na ten moment sprzęt jest testowany przez Siły Zbrojne Stanów Zjednoczonych

Zamysł jest genialny – wyrzutnie mogą zająć właściwe miejsce, a artylerzyści zdalnie odpalają pociski, które mają zniszczyć cel oddalony nawet o 500 km. Oznacza to, że wyrzutnia ustawiona w okolicach Wrocławia mogłaby bez problemu zniszczyć przeciwnika w okolicy Suwałk. Możliwości są więc ogromne, a najlepsze jest to, że obsługa nie jest narażona na straty. Pojazdami przewożącymi broń steruje się zdalnie.

Technologia w służbie marynarki wojennej

Technologia dotarła również do marynarki wojennej. W tym rodzaju sił zbrojnych rola człowieka jest nieoceniona i niezbędna. Przynajmniej na ten moment producenci sprzętu wojskowego nie przewidują, aby jednostki pływające były całkowicie bezzałogowe.

W 2015 r. Royal Navy wraz z Ministerstwem Obrony Wielkiej Brytanii zaprosiło inżynierów do pracy nad nowoczesnym okrętem. Projektowi przydzielono nazwę Dreadnought 2050, która nawiązuje do pancernika z 1906 r. Tamten okręt był na tyle zaawansowany technologicznie, że prześcignęła inne jednostki tamtej epoki.

Nowoczesność i nowatorskość tej jednostki widać praktycznie w każdym calu. Cały kadłub ma być wykonany z kompozytów akrylowych, czyli odpornego i lekkiego tworzywa sztucznego. Umieszczona na nim elektronika ma sprawić, że okręt w mgnieniu oka może stać się całkowicie niewidoczny.

Dodatkowo całe poszycie ma być pokryte grafenem. Materiał wzmacnia konstrukcję, a przy kontakcie z wodą zmniejsza tarcie, co przekłada się na możliwość osiągnięcia wyższych prędkości przy mniejszym zapotrzebowaniu na paliwo. Użyte materiały pozwalają także na to, że Dreadnought 2050 będzie trudniej wykrywalny. 

Wewnątrz kadłuba umieszczono zbiorniki balastowe. To rozwiązanie przekłada się na możliwość częściowego zanurzenia okrętu. Sercem każdej maszyny jest przede wszystkim silnik. W tym wypadku jego funkcję pełnią dysze wodne napędzane przez reaktory korzystające z reakcji fuzji termojądrowej

Nowoczesny statek ma być również wyposażony w drony. Jednostki latające przez cały czas, kiedy okręt będzie się przemieszczał, będą podążały za nim. 

Nawet taki statek byłby kompletnie bezużyteczny, gdyby nie jego uzbrojenie. Inżynierowie przewidują, że na dziobie może znaleźć się broń elektromagnetyczna wystrzeliwująca pociski dalekiego zasięgu. Z boku mają być umieszczone wyrzutnie hipersoniczne do niszczenia mniejszych jednostek. Ostatnim elementem uzbrojenia są torpedy. Ich wyrzutnie umieszczono na kadłubie. Wstrzelony z niej pocisk może osiągnąć prędkość nawet 345 mil na godzinę.

Na rufie umieszczony ma być dok, który gotowy będzie na przyjęcie amfibii oraz bezzałogowych podwodnych wykrywaczy min. Jest to rozwiązanie nowatorskie, a przy tym rozszerza możliwości bojowe i zadaniowe okrętu.

Niezbędnym elementem jednostki jest załoga. Choć statek naszpikowany jest technologią, nad którą czuwa zaawansowane centrum dowodzenia, do jego obsługi potrzeba około 50 marynarzy. Dla porównania na dużych okrętach podwodnych z napędem jądrowym pływa około 100 żołnierzy, a na lotniskowcach nawet 3000.

Minęła ponad dekada od momentu ogłoszenia nowatorskiego projektu, a na ten moment nie wiadomo, jak zaawansowane są prace nad budową okrętu. W 2022 r. pojawiły się jednak doniesienia, że Brytyjczycy budują gigantyczny okręt podwodny pod nazwą Dreadnought. Ma to być jedna z najbardziej zaawansowanych technologicznie jednostek, która zastąpi okręty z lat 90. Pierwszy egzemplarz prawdopodobnie trafi do służby na początku lat 30 XXI wieku.

Nowoczesne technologie w wojskach specjalnych

Komandosi są odpowiednio wyselekcjonowanymi i wyszkolonymi żołnierzami do zadań specjalnych. O ile obecnie ich rola jest ważna, o tyle może być zagrożona w przeszłości. Jak człowiek będzie mógł konkurować z maszyną?

Okazuje się, że wynalazcy i producenci już dzisiaj myślą o tym, jak stworzyć ich pełnoprawny i pełnowartościowy zamiennik. Chodzi o humanoidalne roboty. Prace nad nimi rozpoczęły się kilka lat temu, ale dopiero obecnie nabierają kształtu. Związane jest to z zaangażowaniem firmy Foundation, założonej przez byłych pracowników SpaceX, Tesli, Dynamics i Boston. 

Firma zapewniała, że w 2026 r. wyprodukuje 10 tys. robotów Phantom MK-1. Robot ma mieć 175 cm i ważyć około 80 kg, przez co będzie zbliżony do przeciętnego człowieka. Jego pierwotne przeznaczenie to misje bojowe, w które wchodzi rozpoznanie terenu, rozbrajanie i podkładanie ładunków oraz wiele innych zadań.

Ciekawostką jest to, że wszelkie decyzje podczas misji ma podejmować człowiek. Oczywiście z bezpiecznego miejsca oddalonego od działań wojennych. Koszt robota szacuje się na 100 tys. dolarów. Biorąc pod uwagę koszt szkolenia żołnierzy oraz fakt, że te maszyny mogą pracować bez przerwy i bez podziału na zmiany, jest to cena atrakcyjna. 

Phantom MK-1 to bez wątpienia nowinka w świecie technologii wojskowej. Czy pojawienie się takich robotów na polu walki jest możliwe? Pokaże to czas, a zdecyduje wojsko, które będzie miało możliwość ich przetestowania. 

Wojska obrony cyberprzestrzeni – skuteczni wobec technologii

Rozwój technologii wymusza na armii nie tylko ochronę terytorium, ale i cyberprzestrzeni. Jeszcze kilkanaście lat temu nie była to istotna kwestia, ale w dzisiejszych i przyszłych czasach jest to niemalże kwestia niezbędna. Większość danych i wymiana informacji odbywa się właśnie w przestrzeni sieci. Z tych powodów tak istotna jest ich ochrona.

Wszystko wskazuje więc na to, że o zabezpieczeniu tej przestrzeni jeszcze bardziej będzie trzeba zadbać w przyszłości. Zwłaszcza że cały czas rośnie znaczenie sztucznej inteligencji i to nawet w wojsku. 

W 2023 r. zauważył to David van Weel, ówczesny asystent sekretarza generalnego NATO. W wywiadzie z Christopherem B. Schlitzem dla dziennika WELT wskazał również, że na sprzęt wojskowy ogromny nacisk mają rozwiązania z rynku prywatnego. 

(…) Wojsko polega dziś w bardzo dużym stopniu na innowacjach z sektora prywatnego. To właśnie w nim szukać należy czynników napędzających innowacje. Ważnym tematem są dla nas technologie kwantowe i biotechnologiczne. Równocześnie obserwujemy sztuczną inteligencję, robotykę i egzoszkielety poprawiające wydajność człowieka. Chcemy jak najszybciej wykorzystać je w produktach wojskowych. 

(…) Utworzyliśmy sieć na rzecz innowacji obronnych, w skrócie DIANA. Specjaliści NATO współpracują tu ze start-upami oraz badaczami z najlepszych uniwersytetów – opowiadał Schlitz.

O potrzebie obrony zasobów w przestrzeni cyfrowej NATO wspominało już w 2016 r. podczas szczytu w Warszawie. Polskie Ministerstwo Obrony Narodowej po trzech latach powołało do życia Wojska Obrony Cyberprzestrzeni, które są specjalistycznym komponentem Sił Zbrojnych RP. 

Zadanie żołnierzy w tym wypadku jest jasne i proste. Mają dbać o cyberbezpieczeństwo kraju na poziomie wojskowym. W mediach nie opisuje się szeroko ich działalności, natomiast do służenia w tych wojskach poszukiwani są:

  • informatycy,
  • matematycy,
  • kryptolodzy.

Są to specjaliści, których wiedza w tym aspekcie jest nieoceniona. Obecność takich żołnierzy w strukturach armii jest niezbędna, jeżeli myśli się o nowoczesnym, przyszłościowym wojsku. Tylko wtedy można mieć pewność, że kraj i jego obywatele są w pełni chronieni.

Grafika przedstawiająca kontrast między dwiema wizjami przyszłości: po lewej mroczna, zniszczona wojną dystopia z płonącymi budynkami i czołgiem; po prawej świetlista, ekologiczna utopia z nowoczesną technologią, zielenią i szczęśliwymi ludźmi. Obie strony rozdziela pionowe, różowe wyładowanie energii.

Czy w przyszłości będą wojny?

Przyglądając się rozwojowi techniki wojskowej, można odnieść wrażenie, że w przyszłości będziemy mieli do czynienia z dziwnymi wojnami. Zupełnie innymi niż ma to miejsce obecnie. Jeszcze kilka lat temu świat obawiał się wojen nuklearnych, teraz powinniśmy oczekiwać zagrożenia również ze strony technologii, która może dostać się w niepowołane ręce. Choć ludzie będą w nich uczestniczyć, ich zadania będą zgoła inne.

W tym wszystkim najgorsze jest jednak to, że wyścig zbrojeń nadal trwa i będzie trwał nawet w przyszłości. Mimo rozwoju wojny będą ludziom towarzyszyć zawsze. W dodatku celem zaawansowanych maszyn nie będą tylko inne, podobne maszyny, ale przede wszystkim cywile i infrastruktura. Słynna maksyma „chcesz pokoju, szykuj się do wojny” nabiera dzisiaj jeszcze głębszego sensu. 

Technologia na polu bitwy w przyszłości – FAQ

Rozwój techniki wojskowej budzi podziw, a przy tym pobudza wyobraźnię o konfliktach zbrojnych w przyszłości. W tej części zebraliśmy odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania. 

  1. Czy w przyszłości ludzie będą brali udział w wojnach?

Tak, ale zmianie ulegnie ich rola na polu walki. Rozwój technologii przyczyni się do przekształcenia działań bojowych, a człowiek będzie mniej narażony na utratę życia.

  1. Jak technologia wpłynie na wojny w przyszłości?

Technologia przyczyni się do rozwoju sprzętu wojskowego i zabezpieczeń. Dodatkowo zminimalizowanie zostanie rola człowieka w bezpośrednich działaniach wojennych. 

  1. Jak chronić przestrzeń powietrzną przed dronami?

Do obrony nieba przed bezzałogowcami wykorzystuje się zaawansowane systemy antydronowe. Urządzenie wykrywa obiekty, śledzi, a następnie neutralizuje.

Maciej Jurczyk
Nowe technologie od zawsze rozbudzają wyobraźnię i to nie tylko geeków, dlatego chętnie opowiem Ci o nich więcej w łatwy i przystępny sposób. Interesują mnie nowinki, przełomowe wynalazki i historia, jaka za nimi stoi. Z moich tekstów dowiesz się więcej nie tylko o tym, co w trawie piszczy, ale i poznasz podstawy współczesnego bezpieczeństwa.
error: Treści są zabezpieczone!